Uzdrowienie wewnętrzne (2)

Uzdrowienie wewnętrzne rzadko jest jednorazowym wydarzeniem, częściej stanowi wynik długiego procesu przyjmowania łaski Bożej. Dlatego dla każdego, kto wchodzi w ten proces, w przyjmowaniu z wiarą sakramentów świętych kryje się wielka szansa. W nich bowiem dokonuje się przyjęcie łaski zbawienia, a więc i integralne uzdrowienie człowieka.

Przez wszystkie etapy otwierania się na łaskę uzdrowienia możemy przejść podczas osobistej modlitwy, ale często Bóg posługuje się w tym celu naszymi braćmi. Dzieje się to najczęściej na spotkaniach modlitewnych w dużych wspólnotach, przy udziale dwóch, trzech osób, które posługują modlitwą wstawienniczą. Podczas takiej modlitwy osoba prosząca o uzdrowienie staje przed Bogiem z bolesną historią swego życia, a Pan poprzez dary duchowe ukazuje to, co pozostaje ukryte przed człowiekiem, nieuświadomione, a co może stanowić powód wielu zranień i wywołanych nimi negatywnych zachowań. Osoby posługujące otrzymują wtedy od Pana obrazy, słowa poznania, które objawiają na przykład przyczynę lęku czy nieufności. Czasem Pan objawia swoją uzdrawiającą obecność słowem Pisma Świętego lub słowem proroctwa.

Zdarza się również, że podczas modlitwy o uzdrowienie osoba, nad którą trwa modlitwa, doznaje omdlenia czy zaśnięcia. Jeśli jest ono autentycznym działaniem Ducha Świętego (zdarza się bowiem, że tego typu objawy są wynikiem niestabilności emocjonalnej osoby albo zbiorowej sugestii, zwłaszcza kiedy to zjawisko ma miejsce podczas modlitwy w dużej grupie ludzi), wiąże się ze szczególnym doznaniem miłości Bożej, która dotyka serca człowieka podczas tego doświadczenia. Wtedy następuje szczególnie głębokie uzdrowienie wewnętrzne. Człowiek w tym stanie nie jest pozbawiony świadomości, lecz doświadcza swoistego spoczęcia w ramionach Bożej miłości. Nie trzeba przypominać, że jak każdy inny dar charyzmatyczny i to zjawisko zawsze domaga się właściwego rozeznania, by nie ulegać emocjom, ale Duchowi Świętemu.

Szczególnym miejscem, w którym dokonuje się proces uzdrowienia człowieka, są sakramenty. Zwłaszcza podczas Eucharystii, w sakramencie pojednania i w sakramencie namaszczenia chorych Bóg w sposób szczególny, bo w pełni obiektywny, przychodzi ze swoją łaska uzdrowienia.

Uzdrowienie wewnętrzne rzadko jest jednorazowym wydarzeniem, częściej stanowi wynik długiego procesu przyjmowania łaski Bożej. Dlatego dla każdego, kto wchodzi w ten proces, w przyjmowaniu z wiarą sakramentów świętych kryje się wielka szansa. W nich bowiem dokonuje się przyjęcie łaski zbawienia, a więc i integralne uzdrowienie człowieka.

Choć Eucharystia sprawowana jest przede wszystkim na chwałę Boga, nie oznacza to, że nie możemy podczas jej trwania oczekiwać wewnętrznego uzdrowienia. Bóg często znajduje chwałę właśnie w tym, że obdarza nas łaską. Każda niemal część Eucharystii dotyka zranionego serca człowieka: akt pokutny i słowo Boże, Modlitwa wiernych i Modlitwa Eucharystyczna, a przede wszystkim samo złożenie ofiary Ciała i Krwi Chrystusa oraz Komunia Święta. Wiele tekstów z części stałych i zmiennych Mszy Świętej nawiązuje wprost do uzdrowienia. Zacytujmy tylko trzy piękne modlitwy związane z Komunią Świętą po to, aby obudzić w nas wiarę w leczącą moc Eucharystii:

„Panie Jezu Chryste, niech przyjęcie Ciała i Krwi Twojej nie ściągnie na mnie wyroku potępienia, lecz dzięki Twemu miłosierdziu niech mnie chroni oraz skutecznie leczy moją duszę i ciało”.

„Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”.

„Panie, daj nam czystym sercem przyjąć to, co spożyliśmy ustami, i dar otrzymany w doczesności niech się stanie dla nas lekarstwem na życie wieczne”.

Nic nie może się zresztą równać ze świętą Eucharystią. W niej bowiem obecny jest prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie sam Zbawiciel i Lekarz, Jezus Chrystus. Siostra Briege McKenna, klaryska, szczególny świadek uzdrawiającego działania Jezusa w Eucharystii, napisała kiedyś, że „w Eucharystii ważne jest nie to, co ja robię, ale to, czego dokonuje we mnie Jezus, i to, co ja Mu pozwalam czynić w moim sercu. Muszę pozwolić, aby kochający mnie Jezus uzdrowił i przemienił mnie poprzez swoje Ciało i Krew. To nie mój wysiłek, ale Jego działanie jest źródłem dokonującej się we mnie przemiany” („Abyście wierzyli”).

W wielu naszych parafiach, czy to przy okazji rekolekcji, misji, czy Dnia Chorego daje się również wyraz wiary w uzdrawiającą moc Eucharystii. Długo można by przytaczać świadectwa uzdrowień fizycznych i duchowych na skutek udzielonego błogosławieństwa eucharystycznego (zwłaszcza indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem przynosi w duszpasterstwie chorych wiele wspaniałych owoców).

Również w sakramencie pokuty możemy doznać duchowego uzdrowienia, które polega na otrzymaniu od Pana przebaczenia, a jednocześnie Boskiej siły, pomagającej nam żyć w pojednaniu z Bogiem, z samymi sobą i braćmi. Ta podwójna łaska, dzięki której dostępujemy odpuszczenia win i postanawiamy poprawę, jest niczym innym jak uzdrowieniem duszy. Czasami w sakramencie pojednania zdarza się tak, że owa łaska wylewa się i wpływa uzdrawiająco nie tylko na ducha, lecz również na psychiczne korzenie naszych grzesznych skłonności. Odnowa sakramentu pokuty podkreśla właśnie te dwa aspekty uzdrowienia.

Ojciec Benedykt Heron, benedyktyn, znawca problemu uzdrowienia wewnętrznego, sam daje świadectwo jako spowiednik i penitent: „Dla mnie osobiście spowiedź jest źródłem pokoju, odczuciem, że w mojej przeszłości nie ma świadomych dziedzin, jakiekolwiek by one nie były: wstydliwe, ciemne czy upokarzające, których bym nie wyznał spowiednikowi. A nasze uniżenie, warunek takiego wyznania, jest częścią procesu uzdrowienia… Powinniśmy oczekiwać przyjścia Ducha Świętego z wielką mocą w czasie sakramentu pokuty – chociaż nie zawsze odczujemy tę Jego moc” („Modlitwa o uzdrowienie”).

Sakrament chorych w samej nazwie i przeznaczeniu akcentuje leczącą moc. I chociaż kieruje się go przede wszystkim do ludzi chorych fizycznie, to jego zasadniczym skutkiem jest uzdrowienie wewnętrzne, przebaczenie grzechów łaską Ducha Świętego, wybawienie i podźwignięcie, nadanie chrześcijańskiego sensu cierpieniu.

Boży zamiar uzdrowienia duszy i ciała w tym sakramencie odkrywamy również w przepięknej modlitwie, odmawianej przy poświęceniu oleju chorych: „Boże, Ojcze wszelkiej pociechy, który przez Syna swego zechciałeś przyjść z pomocą ludzkim słabościom, wysłuchaj modlitwę pełną wiary; prosimy Cię, Boże, ześlij z niebios Twojego Ducha Świętego Pocieszyciela, by moc Jego przeniknęła ten olej, który za sprawą Twoją wydało żywe drzewo dla pokrzepienia ciała. Niech twoje święte błogosławieństwo sprawi, by ten olej stał się ochroną dla duszy i ciała każdego, kto będzie nim namaszczony; aby uwalniał od wszelkich cierpień, chorób i słabości. Niech to będzie Twój święty olej, Panie, dla nas przez Ciebie poświęcony, w imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków”.

I tutaj niepostrzeżenie dochodzimy do kolejnego miejsca, w którym szczególnie objawia się uzdrawiająca obecność Boga. Tym miejscem jest krzyż Chrystusa. To on objawia szczególną moc uzdrawiającą. Święty Jan, głosząc naukę o uzdrawiającej mocy krzyża, porównuje go do miedzianego węża, którego Mojżesz, według polecenia Boga, umieścił na wysokim palu (por. Lb 21,4-9). Ci, którzy zostali ukąszeni przez węże, a spojrzeli na węża miedzianego, dostępowali uzdrowienia: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (J 3,14-15). Kontemplacja Jezusa Ukrzyżowanego posiada szczególną moc uzdrowienia wewnętrznego. Krzyż mówi o Boskiej sile w słabości. Jest nauką o mądrości, która jawi się jako głupstwo w oczach świata (por. 1Kor 1,18-25).

Kontemplacja krzyża ma szczególne znaczenie dla uzdrowienia wewnętrznego, bowiem wobec krzyża Chrystusowego w innym świetle dają się widzieć sytuacje, których mogliśmy doświadczyć w historii naszego życia. Patrząc na cierpienie Chrystusa, na Jego ból, łatwiej jest nam uwierzyć, że Bóg nie opuścił nas w tych chwilach, gdy czuliśmy się opuszczeni, zawiedzeni, w których ogarniał nas lęk, doświadczaliśmy grzechu czy dotykało nas jakieś zło ze strony innych ludzi. W świetle krzyża bardziej rozumiemy cierpienie niewinnych, które również mogło nas dotykać.

Kontemplowany krzyż Chrystusa pokazuje jeszcze więcej. Nie tylko jest znakiem obecności Boga w każdym naszym cierpieniu, Jego współuczestnictwa i pomocy, opieki i troskliwości. Mówi o tym, że Bóg w doczesności nie do końca chce nas uwolnić od cierpienia i bólu, zranienia, mają one bowiem wartość zbawczą, o ile złączy się je z cierpieniem Chrystusa. W obliczu krzyża człowiek jest w stanie pogodzić się z własnym bólem i niezrozumieniem przez innych, z własną przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, która stawia określone wymagania.

Krzyż Chrystusa uwalnia także od niezdrowych oczekiwań, tęsknot czy pragnień. Prawdziwe uzdrowienie wewnętrzne nie polega na całkowitym uwolnieniu od cierpienia, ale na złączeniu swojego życia z krzyżem Jezusa, pójście za Nim tą samą drogą i odnalezienie w tym zbawczego sensu. Prawdziwe uzdrowienie to wejście z Chrystusem w Jego misterium paschalne, a więc w Jego mękę i śmierć po to, aby razem z Nim mieć udział w zmartwychwstaniu i życiu. Oto prawdziwe uzdrowienie, uzdrowienie ostateczne, ostateczne zbawienie.

Waldemar Korba OFMCap

Bookmark the permalink.

Comments are closed