Włosy od Boga-świadectwo Danusi

Nazywam się Danusia, a to jest mój syn Mateusz. W lipcu 2014r na mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie padły słowa poznania, Pan Jezus przychodzi do kobiety, która modli się za swego syna. Przyjęłam to poznanie, że ono dotyczy mnie i Mateusza. Półtora roku temu w maju na kilka dni przed pierwszą komunią święta wypadły dla Mateusza włosy. Było to pięć placków wielkości monety 5 złotowej. Okazało się, że to jest choroba – łysienie plackowate. Nie są znane przyczyny tej choroby i nie ma na nią skutecznego leczenia. Jest to zaburzenie układu immunologicznego – organizm zjada sam siebie. Zrobiliśmy dla Mateusza wszystkie badania, wyniki wyszły bardzo dobre. Byliśmy u dermatologa. Dostaliśmy płyn i krem do smarowania tych miejsc. Przyczyną tej choroby może być stres. Przez wakacje włosy prawie odrosły. Mieliśmy nadzieję, że to już koniec choroby. Przyszedł pierwszy września początek trzeciej klasy i włosy wypadły dosłownie jednego dnia, zrobiły się cztery placki. Dni i miesiące płynęły, dwa miejsca zarosły a dwa zlały się w jeden duży placek z tyłu głowy. Mateusz na początku podchodził do tego bardzo spokojnie, że włosy to nie koniec świata i że najwyżej będzie łysy, ale sytuacja zmieniła się gdy został bardzo okrutnie wyśmiany przez swoich kolegów, którzy nie rozumieli sytuacji. O cud odrośnięcia włosów modliliśmy się cały czas. Opieraliśmy się na słowach z pisma świętego – U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Ale włosy nie odrastały. Chodziliśmy do psychologa. Pani psycholog określiła, że Mateusz jest dzieckiem bardzo delikatnym, wrażliwym i wstydliwym, ale nie doszukała się niczego więcej. Codziennie modliliśmy się o włosy dla Mateusza. Po rekolekcjach z Marią Vadi i przeczytaniu książki Twój język ma moc, zmieniliśmy sposób modlitwy. Dziękowaliśmy za włosy które już odrosły. Mateusz po modlitwie codziennie głośno powtarzał – włosy mi odrosną i nigdy już nie wypadną. W czerwcu o Mateusza włosy modlił się ksiądz Krzysztof z kilkoma innymi osobami. Polecił nam byśmy wspólnie z mężem każdego dnia modlili się z nałożeniem rąk nad Mateuszem. W lipcu byliśmy na rekolekcjach nad morzem w Mikoszewie. Tam również prosiliśmy o modlitwę wstawienniczą. Zamówiliśmy mszę świętą w tej intencji. W lipcu na mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie padły słowa poznania o mamie która modli się za swego syna. W tym dniu był ostatni dzień nowenny pompejańskiej, którą odmawiałam w intencji Mateusza włosów. Włosy Mateusza zaczęły odrastać. Myślę, że Pan Jezus chciał nas uczyć zaufania – by dziękować Jemu najpierw zanim włosy zaczęły odrastać, uczył pokornej i wytrwałej modlitwy oraz tego byśmy innych prosili o modlitwę. Dziękuję tym, którzy modlili się o włosy dla Mateusza. Dziękuję Halince która odmawiała w tej intencji nowennę pompejańską. Czułam bardzo mocne ponaglenie by złożyć tu świadectwo i wierzę w to, że w momencie składania świadectwa następuje całkowite uzdrowienie. Wierzę, że Mateusza włosy już nigdy nie wypadną, że to wszystko było nam potrzebne by objawiła się nam moc i chwała Boża. Oprócz tego, że włosy odrosły to Mateusz stał się odważniejszy mniej lękliwy i razem z nami uczestniczy w czwartkowych spotkaniach modlitewnych, chodzi na treningi piłki nożnej i zaczął normalnie jeść a wcześniej nigdy nie był głodny. Chwała Panu.

Bookmark the permalink.

Comments are closed