Wypełnić posługę – bp. senior Bronisław Dembowski

O posłudze biskupiej we wspólnocie i charyzmatach w Kościele z bp. seniorem Bronisławem Dembowskim rozmawia Robert Krawiec OFMCap.

411

Od wielu lat z ramienia Episkopatu opiekuje się ksiądz biskup Odnową Charyzmatyczną w Polsce. Jak doszło do spotkania z charyzmatykami?

W roku akademickim 1975/76 przebywałem w Stanach Zjednoczonych w Chicago i na Uniwersytecie Chicagowskim prowadziłem badania filozoficzne. W tej samej dzielnicy co uniwersytet – Hyde Park, Kennwood – znajduje się parafia św. Tomasza Apostoła. W tej właśnie parafii zetknąłem się z Odnową w Duchu Świętym. Tam przez rok uczestniczyłem w cotygodniowych spotkaniach grupy modlitewnej. Także tam przeszedłem Seminarium Życia w Duchu Świętym – jak mówią Amerykanie, my mówimy o Rekolekcjach Ewangelizacyjnych Odnowy (tzw. REO).

Wiosną 1976 roku w Uniwersytecie Notre Dame (South Bend, Indiana) odbył się Kongres Odnowy, który na wielkim stadionie zgromadził 35 tysięcy wiernych i ponad 200 kapłanów wokół 12 biskupów. Uczestnictwo w tym kongresie stało się dla mnie wielkim przeżyciem.

Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych często byłem pytany o życie religijne w Ameryce Północnej. 13 października 1976 roku wygłosiłem w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej odczyt „Spotkanie z Ruchem Odnowy Charyzmatycznej”. Po odczycie proszono mnie, abym w kościele św. Marcina, którego byłem rektorem, zorganizował tego rodzaju modlitwę. Odpowiedziałem wprost: ja nie będę organizował, ale każdego wtorku od godziny ósmej do godziny dziesiątej wieczorem będę się modlił w kościele; jeśli ktoś przyjdzie, będziemy modlili się razem. Tak, 19 października 1976 roku, zaczęła istnieć świętomarcińska grupa modlitewna, która wkrótce przyjęła nazwę „Maranatha”.

Kto jest adresatem Odnowy charyzmatycznej?

Odnowa w Duchu Świętym to nie jest organizacja typu zakonnego. To jest ruch, w którym każdy może uczestniczyć. Podobnie grupa modlitewna jest dla wszystkich i dla każdego…

Po Soborze Watykańskim II odkrywamy wzrost i różnorodność charyzmatów w Kościele. Jednym z nich jest Odnowa w Duchu Świętym. Co daje człowiekowi Odnowa?

Studiowałem filozofię, metafizykę i to z punktu widzenia dowodów na istnienie Pana Boga, ponieważ przeciwstawiałem się marksistowskiemu ateizmowi. Arystotelesowskie pojęcie Boga to raczej jest bezosobowy Absolut, a nie Bóg osobowy. Filozofii tego rodzaju grozi deizm, z którego rodzi się przekonanie, że Bóg istnieje, ale nie jesteśmy pewni, czy interesuje się nami i światem. Bóg Arystotelesa to myśl myśląca siebie. Natomiast w Odnowie w Duchu Świętym dostrzegłem żywą wiarę ludzi przekonanych o miłości Boga do każdego człowieka. Wyraźniej dostrzegłem, że w Nieskończoności Bożej jest miejsce na relację osobową z człowiekiem. Skoro Trójca Święta jest wspólnotą miłujących się Trzech Boskich Osób, a człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga, to może on także tworzyć wspólnoty miłujących się osób i być w relacji osobowej z Bogiem.

111

Muszę jednak powiedzieć, że pomimo doświadczeń charyzmatycznych, ciągle mój stosunek do Pana Boga jest kulawy. Nieustannie potrzebuję Jego ogromnej łaski, bez pomocy której nie można osobiście przeżyć obecności Pana Boga. Przypomina mi się opowiadanie o siostrze katechetce, która powiedziała do dzieci pierwszokomunijnych: Zostańcie po mszy świętej i słuchajcie, co wam będzie mówił Pan Jezus. Jeden chłopiec został przez następne pół godziny, tak, że bardzo zadziwił ks. Proboszcza taką pobożnością. Ale chłopiec ów po pół godzinie wybiegł z kościoła z płaczem mówiąc: Nic mi Pan Jezus nie powiedział! Pan Jezus mówi do nas nie tyle jakimiś słowami i myślami podczas adoracji (choć może być i tak), lecz przede wszystkim przez karty Pisma Świętego. Odnowa w Duchu Świętym dała mi to, że łatwiej mi mówić homilię bardziej osobiście, i to też jest charyzmatem.

Charyzmaty prowadzą do głębszego poznania Jezusa i pełniejszego oddania się Jemu i do zakorzenienia się we wspólnocie Kościoła – napisał Jan Paweł II. Czy w posłudze biskupa jest potrzebna przestrzeń na kolejne charyzmaty?

Każdy ochrzczony jest obdarowany charyzmatami. Każdy powinien wierzyć, że ma charyzmaty potrzebne do wypełnienia posługi w Kościele. Charyzmat bowiem jest darem darmo danym dla budowania Ciała Chrystusowego, którym jest Kościół. Oczywiście charyzmaty są nadzwyczajne i zwyczajne.

Nadzwyczajnymi charyzmatami ksiądz biskup posługuje?

Charyzmaty to nie jest coś na stałe, coś na własność, jakby narzędzie. Charyzmat objawia się wedle woli Bożej na jakiś czas, czy w jakiejś konkretnej sytuacji. Osobiście przeżyłem kilka razy czyjeś uzdrowienie podczas mojej modlitwy osobistej lub we wspólnocie. Kiedyś do mnie przyszedł proboszcz chory na kamicę nerkową. Bardzo cierpiał z tego powodu. Prosił: Księże biskupie, pojutrze będę miał operację. Niech mnie ks. biskup pobłogosławi. Z jękiem ukląkł. Położyłem mu ręce na głowie i po krótkiej modlitwie go pobłogosławiłem. Kilka dni później powiadomił mnie, że po przyjęciu do szpitala i zrobieniu badań okazało się, że kamieni nie ma. Operacji już nie robili.

Miałem też taki przypadek: przyjechali do mnie młodzi ludzie z wiadomością, że mama ich cierpi z powodu raka wątroby. Prosili mnie, abym pojechał z nimi do szpitala. Tam modliłem się z nimi nad nią. Nie wyzdrowiała, ale mniej cierpiała i zmarła z wielkim pokojem.

I te przeżycia sprawiły, że ksiądz biskup odtąd stał się gorliwym propagatorem Odnowy charyzmatycznej…

Propagatorem Odnowy nie byłem, nie jestem i nie musiałem być, bo ona rozwijała się bez specjalnego propagowania. Natomiast cieszyłem się, że się w Polsce rozwija i byłem jednym z organizatorów tego, co dzisiaj nazywamy Krajowym Zespołem Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym. Wkrótce, już w 1984 roku, zostałem Krajowym Duszpasterzem Odnowy w Duchu Świętym. Jako biskup nie chciałem, aby na moje życzenie powstawały w parafiach włocławskiej diecezji grupy modlitewne Odnowy w Duchu Świętym. Bałem się, że mogłyby powstawać nieco sztucznie dla pokazania się biskupowi. Natomiast cieszę się, że grupy Odnowy są w wielu parafiach, i że jest diecezjalny duszpasterz Odnowy. Od czasu do czasu otrzymuję zaproszenie na diecezjalne spotkania Odnowy charyzmatycznej.

Ojciec Raniero Cantalamessa, kapucyn i kaznodzieja Domu Papieskiego, napisał: Hierarchia i charyzmaty to dwa ramiona krzyża. Charyzmatycy są jakimś utrapieniem dla hierarchii, a hierarchia boryka się z charyzmatykami.

Nie ma sprzeczności między instytucją a charyzmatem. Charyzmat jest darem darmo danym dla budowania Ciała Chrystusowego, którym jest Kościół, a hierarchia na pewno ma więcej radości z grup modlitewnych, niż utrapień, które, jak to w życiu, też muszą być…

W jakich okolicznościach życia dotarła wiadomość do księdza biskupa o otrzymaniu nominacji na urząd i do charyzmatu posługi biskupiej?

W marcu 1992 roku przebywałem w Rzymie na dorocznej sesji Międzynarodowej Rady Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Po zakończeniu trzydniowej sesji zostaliśmy przyjęci przez Ojca Świętego. Podczas tej audiencji, gdy przemawiał przewodniczący tejże Rady, papież się rozglądał, a kiedy jego wzrok zatrzymał się na mnie – uśmiechnął się, nawet „oko zrobił”. Ja się też uśmiechnąłem. Wówczas jeden z moich znajomych powiedział – Bronek, będziesz biskupem! Pamiętam, że wtedy odpowiedziałem mu: Niebezpieczeństwo minęło, jestem za stary.

Gdy podchodziłem do ucałowania ręki i pierścienia Ojca Świętego, sekretarz papieża ks. Stanisław Dziwisz, wtedy jeszcze nie biskup, zapytał mnie: Kiedy ksiądz profesor wraca do Warszawy? Odpowiedziałem: W poniedziałek, 16 marca. A to dobrze – powiedział sekretarz – bo Nuncjusz „się rozbija”. Pomyślałem: A co mnie to obchodzi, że ks. Nuncjusz „się rozbija”. Zupełnie nie myślałem, że ma do mnie jakąś sprawę. Przyjechałem do Warszawy i gdy wchodziłem do klasztoru przy ul. Piwnej, usłyszałem od siostry zakonnej furtianki, że ktoś właśnie do mnie telefonuje. Był to sekretarz nuncjatury, który poinformował mnie, że mam stawić się jutro o godz. 9 rano u ks. nuncjusza. Zapytałem: Czy to ważne? Już w zeszłym tygodniu opuściłem wykłady, a wtorek to mój dzień wykładowy. Sekretarz na to: Trzeba wykłady odwołać i to w sposób dyskretny. Wtedy uśmiechnąłem się, bo jak dyskretnie odwołać wykłady?

Nazajutrz pojechałem do nuncjatury. Cały czas sobie myślałem, czego ksiądz nuncjusz będzie chciał ode mnie. Wiedziałem, że się szykują zmiany w diecezjach i że powstają nowe diecezje i że będą nominacje biskupie. Myślałem: Boże, a może on mnie będzie pytał, kto się nadaje na biskupa, a kto nie. A ja nie lubię takich personalnych pytań. Nuncjusz wyszedł rozradowany na moje spotkanie i zakomunikował: Nie mam nic do powiedzenia, ale proszę, aby ks. profesor przeczytał ten list. I mi go podał. Przy tym dodał: Ale najpierw proszę usiąść. Usiadłem. List był z Sekretariatu Stanu. Było w nim napisane krótko: Jego Świątobliwość Jan Paweł II uprzejmie zapytuje, czy zechce ksiądz profesor objąć stanowisko biskupa diecezjalnego we Włocławku. Jeśli tak, to proszę podpisać. Po przeczytaniu tekstu powiedziałem do ks. Nuncjusza: Módlmy się! Odmówiliśmy modlitwy: Ojcze nas, Zdrowaś Maryjo i Pod Twoja Obronę.

Gdyśmy to wszystko odmówili, to ja się trochę popłakałem i próbowałem się bronić przed tą decyzją, mówiąc: Mam już blisko 65 lat. Przecież to wiemy – odpowiedział Nuncjusz. I nie jestem prawnikiem – dodałem. Akurat we Włocławku dobrych prawników jest sporo i ks. profesor będzie nimi otoczony – odparł Nuncjusz – i podał mi pióro. Po chwili modlitwy i zastanowienia podpisałem. I tak jestem biskupem.

Spodziewał się ksiądz biskup tej nominacji?

Każdy kapral w wojsku Napoleona nosił buławę w tornistrze, więc czasem ja też myślałem: Może zrobią mnie warszawskim biskupem pomocniczym. Minęło dziesięć lat, odkąd całkowicie przeszło mi tego typu myślenie i wtedy otrzymałem tę propozycję.

51

Co zmienia się w życiu kapłan po przyjęciu sakry biskupiej?

W chwili nominacji w 1992 roku miałem 65-ty rok życia, przeszło 35 lat byłem rektorem kościoła św. Marcina i jednocześnie kapelanem Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, od 1975 roku duszpasterzem niewidomych i z nimi związanych środowisk, także od 1957 roku asystentem kościelnym Klubu Inteligencji Katolickiej. Od października 1976 roku, po powrocie ze Stanów Zjednoczonych, prowadziłem grupę modlitewną Odnowy w Duchu Świętym. Również kończyłem 30 lat pracy akademickiej. Po otrzymaniu nominacji biskupiej postanowiłem przejść na emeryturę uczelnianą. Nie wyobrażałem sobie, że mogę równocześnie być czynnym profesorem i biskupem diecezjalnym. Wiem, że niektórzy biskupi to jakoś nadal godzą. Tak więc udając się do Włocławka prawie z tym wszystkim musiałem się pożegnać, choć nadal, już inaczej, ze środowiskiem warszawskim jestem związany.

Niektórzy teologowie dyskutują czy biskupstwo jest to urząd czy posługa, instytucja czy charyzmat?

Instytucja Kościoła utrzymywana jest poprzez sakrament kapłaństwa. Powołanie i sakrament kapłaństwa są charyzmatami. Charyzmatu nie można oddzielać od posługi biskupiej. Każdy człowiek ma różne charyzmatyczne dary. Ja np. nie mam daru programowania, planowania. Tego nie robiłem nigdy. Toteż konieczne programowanie duszpasterskie przeprowadzaliśmy wspólnie w radzie duszpasterskiej. Jako biskup miałem wiele administracyjnych obowiązków w zarządzaniu wspólnotą diecezji. Jednak kiedy czytam u św. Pawła o charyzmatach, to rozumiem, że można powiedzieć także o darze rozwiązywania administracyjnych problemów.

Jak wygląda relacja z Jezusem kogoś, kto w sposób szczególny z Nim współpracuje w Kościele. Biskupstwo pogłębia relację ze Zbawicielem?

Mój stosunek do Jezusa Chrystusa, tak w kapłaństwie, jak i w biskupstwie jest mniej więcej taki sam: wierzę w objawioną miłość Bożą w Jezusie Chrystusie.

Słyszałem wypowiedź jednego biskupa, który stwierdził, że posługa pasterska w diecezji jest bardzo, bardzo trudna…

To zależy od człowieka i od tego, co dla kogo jest trudne. Nie wiem, jak ja nauczam. Gdy byłem biskupem ordynariuszem, wtedy wiele moich homilii nagrywałem na magnetofon. Homilie drukowano w wiadomościach diecezjalnych, aby wiedziano jak i czego nauczam. Czyniłem tak również dlatego, że nie potrafię wcześniej napisać homilii. Dopiero po wygłoszeniu spisywane były słowa z magnetofonu. Dziesięć roczników wiadomości diecezjalnych zawiera ponad pół tysiąca homilii. Później niektórzy homileci przeanalizowali moje przemówienia i dopiero od nich się dowiedziałem, jaką posługuję się metodą w głoszeniu Słowa Bożego. Są i tacy kapłani i biskupi, którzy gdy nie mają napisanej homilii, to trudno im coś do wiernych powiedzieć. Słyszałem przygodę jednego biskupa, który przygotował sobie dobrze homilię do tekstów czytań mszalnych. Jednak lektor i diakon odczytali inne teksty. Ów biskup był nieco bezradny. Ja byłbym chwileczkę „wściekły”, ale potem bym coś powiedział.

Dla mnie najtrudniejsze w posłudze biskupiej były sprawy personalne, których przedtem nigdy nie załatwiałem. Tymczasem jako biskup przede wszystkim decydowałem, kogo i gdzie posłać, a czasami trzeba było kogoś przystopować. Niekiedy od biskupa zależy, jak sobie organizuje czas, ale nie zawsze, bo często dochodzą sprawy niespodziewane. Teraz jestem na emeryturze, zdawałoby się, że powinienem mieć więcej wolnego czasu, ale zajęć mam dość dużo, np. często jestem proszony o głoszenie rekolekcji. Jako emeryt wygłosiłem już kilkanaście serii rekolekcyjnych.

Biskup pewne decyzje musi sam podejmować, chociaż ma doradców, ale decyzja jest jego. Niekiedy decyzja powoduje cierpienie. Nie podkreślałbym tego, ale cierpienie musi się zjawić w życiu każdego człowieka. W posłudze biskupiej jest jednak więcej radości niż tego cierpienia i trudów.

W liście do liderów Odnowy w Duchu Świętym papież Jan Paweł II napisał: Biskup jest odpowiedzialny za prawowierność doktryny i zdrową pobożność. Jak rozumieć te słowa?

W biskupie nic się nie zmienia przez to, że przyjął sakrę. Moja znajomość teologii nie zmieniła się przez to, że otrzymałem sakrę biskupią. Jan Paweł II i jego doradcy decydujący o tym, żeby mnie mianować biskupem, wiedzieli, że nie jestem heretykiem. Gdyby się w diecezji okazało, ze ktoś mówi jakieś dziwne rzeczy, to bym jemu zwrócił uwagę. Na szczęście takiego przypadku nie miałem.

W tej chwili jestem delegatem Konferencji Episkopatu do spraw Odnowy w Duchu Świętym. W każdej diecezji jest ona dość dobrze zorganizowana i ma swoich odpowiedzialnych: jeden ksiądz i jeden świecki. Razem owi odpowiedzialni stanowią wspomniany Krajowy Zespół Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym. Czasami różne niepokojące rzeczy dochodzą do nas i musimy się temu przeciwstawiać. Raz jeden mieliśmy problem, nie będę mówił w jakiej diecezji. Musiałem wtedy napisać cały memoriał do biskupa ordynariusza, żeby zajął się tą sprawą, bo oczywiście nie mam władzy w innej niż moja diecezja. A tam jedna grupa określająca się jako Odnowa w Duchu Świętym i nazywająca siebie katolicką, miała niewłaściwy stosunek do Eucharystii i do Matki Bożej. Na szczęście w mojej diecezji nie musiałem interweniować. Trzeba ponadto powiedzieć, że Odnowie Charyzmatycznej w Polsce udało się to, że na ogół nie szukano sensacji.

Często modlimy się podczas Eucharystii o jedność i współpracę w Kościele. Jak świecki może współpracować z biskupem Kościoła?

Dąży się do tego, żeby we wspólnotach parafialnych i diecezjalnych były rady duszpasterskie. Niekiedy trudność sprawia to, ze świadomość duszpasterska wiernych w parafii i diecezji nie jest wystarczająca. To wymaga jeszcze pracy. Istotnie ważne jest dobre zorganizowanie rady kapłańskiej. Prawo Kanoniczne bowiem stwierdza, że pewne decyzje biskup może podjąć dopiero po wysłuchaniu rady kapłańskiej. Nie znaczy to, że biskup musi postąpić tak, jak radzi rada kapłańska, gdyż biskup może zrobić inaczej według swojego rozumienia sprawy wzbogaconego przez wysłuchanie rady.

Święty Augustyn, biskup z Hippony napisał do wiernych: Dla was jestem biskupem, a z wami chrześcijaninem…

Podczas moich święceń biskupich zacytowałem to w swoim przemówieniu, także słowa: To, kim jestem z wami jest źródłem mojej radości, a to kim jestem dla was, mnie przeraża. Biskup musi decydować, musi czasami powiedzieć: nie i nie może się zgadzać na wszystko. Czasami jest trudno! Biskup jest nadzorcą dóbr duchowych.

Dziękuję za rozmowę

21

Opublikowano www.franciszkanie.pl

Bookmark the permalink.

Comments are closed